Kliknij ikonę, aby subskrybować newsy i nowe artykuły z tego portalu
Nowości
Artykuły
|
|
|
|
|
|
Rok temu, mniej więcej po wakacjach kupiłam w jednym z marketów poszukiwanego Philodendron xanadu. Na zdjęciach przynajmniej z amerykańskich upraw prezentował się zawsze wspaniale, z bujnym ulistnieniem tworzącym niemałą kopułkę! No ale u nas klimat jest inny, pogoda z reguły nie dopisuje, a w warunkach mieszkaniowych ciężko utrzymać wystarczającą wilgotność dla tej rośliny. Zaryzykowałam i wydałam ok. 45 zł.
Roślina była umieszczona w mchowo-torfowym podłożu, także bardzo lekkim i idealnym dla Philodendronów o kruchych korzeniach. Podlewanie takiego podłoża jest bardzo proste, łatwo nasiąka i łatwo też wytraca wilgoć przez parowanie w wyższych temperaturach. Dzięki temu podłoże może być podobnej temperatury co otoczenie, co dobrze wpływa na wzrost rośliny.
Około stycznia tego roku (2009) nagle zaczęły żółknąc liście rośliny. Ooops, pomyślałam, że pewnie go zalałam, bo zima długa a może zdarzyło mi się wlać nieco więcej wody niż potrzeba i w pokoju mógł też być chwilowy przeciąg. Zastanowiło mnie jednakże dlaczego liście żółkną w tak nietypowy sposób, gdyby faktycznie było to zalanie. Przy standardowym zalaniu Philodendron marnieje w oczach, wiotczeje, liście robią się miękkie a nowe odrosty zatrzymują swój wzrost. Liście żółkną od brzegów ku środkowi.
W przypadku xanadu liście żółkły na całej powierzchni, aby następnie objąć łodyżkę i odpadały w całości po ok. miesiącu. Obrywałam je systematycznie jednocześnie nie podlewając podłoża, ale ciągle zraszając liście. Żółknięcie nie zakończyło się.
Drugim etapem było delikatne podlewanie już przeschniętego podłoża i delikatne nawożenie do wzmocnienia barwnika (nazwóz Pokon Zielona Siła). Roślina została przestawiona też w inne miejsce, tzn. nadal ok. 1,5 m od okna (pod oknem jest kaloryfer, więc nie może stać bliżej) i z daleka od przekątnej pokoju, gdzie mogłyby pojawiać się przeciągi przy równoczesnym otwieraniu drzwi, kiedy okna są na parę minut uchylone.
Philodendron nadal żółkł. Postanowiłam więc wyjąć go z podłoża, aby sprawdzić stan korzeni. Ku mojemu zdziwieniu, nie były one ani zgniłe, ani nie było oznak pasożytów. Po pozbyciu się podłoża pod strumieniem wody i moczeniem bryły w wiaderku z wodą, tak, aby grudki oderwały się od korzeni, umiejscowiłam roślinę w doniczce z czystą wodą. Z praktyki wiem, że Philodendrony rosną idealnie w hydroponice przy często zmienianej wodzie.
I tu wydarzyła się niespodzianka. Wraz z żółknięciem i odpadaniem, lub też usuwaniem liści, zaczęły pojawiać się nowe, wychodzące z śpiących do tej pory pąków. W tym momencie (marzec) na 7 usuniętych dojrzałych liści pojawiło się 5 nowych, soczyście zielonych i szybko rosnących.
Wyjaśnieniem tego stanu może być albo reakcja rośliny na sezonowy i przedłużający się brak światła słonecznego (przy czym od końca lutego dni się wydłużyły), lub też sezonowe zrzucanie liści w celu pobudzenia rośliny do wytworzenia nowych.
Ponad to zaobserwowałam, że sok z oderwanych liści oraz delikatne naderwanie jednego z cieńszych korzeni powoduje ulatnianie się bardzo orzeźwiającego, przyjemnego, egzotycznego wręcz zapachu, który równie dobrze mógłby posłużyć do produkcji perfum!
Około kwietnia tego roku zamierzam posadzić Philodendrona ponownie w mieszance torfowo-mchowej z dodatkiem ziemi torfowej, ponieważ jego korzenie wyglądają na całkiem solidne, podobnie jak Ph. Selloum.
(dodatek)
Philodendron został posadzony w podłożu torfowo-piaskowym z dużym dodatkiem perlitu. Od czerwca stoi na ocienionej werandzie, 24h/dobę. W ciągu lata do ok. 11:30 był nasłoneczniony bezpośrednio, i co ciekawe, nie spowodowało to przypalenia liści, ale przez następną część dnia pozostawał w całkowitym cieniu, na wystawie północnej, ale oczywiście miał dookoła światło dzienne bez ograniczeń.
Spowodowało to bardzo dobry wzrost nowych korzeni i odżywanie rośliny po zimowym zalaniu. Nowe liście zaczęły pojawiać się masowo i przybierać bardziej dojrzałą, szerszą formę. Podlewałam bardzo niewiele, ale z nawozem wzmacniającym zieleń liści, a temperatura powietrza też bardzo dobrze wpłynęła na wzrost rośliny, która lubi mieć ciepły spód. W naturze często widzi się (na zdjęciach), że xanadu i selloum są roślinami często rosnącymi na trawnikach, w słonecznych miejscach.
I tak prezentuje się w dniu dzisiejszym (27.09.2009 r.) , a na drugim zdjęciu Philodendron selloum.
Dla porównania zdjęcie zrobione zaraz po zakupie filodendronów w 2008 r. (w pokoju).



|
|
|
|
|
#1 |
dnia 16.03.2009 23:09
|
|
|
|
|
| Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
|
|
|
|
|
|
|
[i]Philodendron xanadu[/i] Croat, Mayo & J. Boos 2003 jest już opisany jako gatunek, więc popraw nazwę jeśli możesz.